Zwycięska strategia nauki do egzaminu na doradcę podatkowego  Pani Gabrysia Haberny

Zwycięska strategia nauki do egzaminu na doradcę podatkowego  Pani Gabrysia Haberny

Drodzy Państwo!

Miło nam opublikować pierwszą zwycięską pracę w konkursie „Moje strategie nauki na egzamin ustny na doradcę podatkowego”. Zaproponowana strategia nauki została sprawdzona, a jej zastosowanie przyczyniło się do zdania egzaminu na doradcę podatkowego. Podkreślmy jeszcze, że uzyskana ocena była jedną z najwyższych możliwych do uzyskania.

A oto i ona. 😊

Zwycięska strategia nauki do egzaminu na doradcę podatkowego  Pani Gabrysia Haberny

Chciałabym się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami na temat przygotowań do egzaminu ustnego na doradcę podatkowego, jako że (szczęśliwie dla mnie) mam to już za sobą. Jednocześnie zaznaczam, że są to moje subiektywne wskazówki, które oparłam na własnych doświadczeniach.

Zapisz się na egzamin ustny na doradcę podatkowego

Niby oczywiste, a jednak nie uświadamiamy sobie, jak wyznaczenie terminu egzaminu może być motywujące do nauki. Ja czekałam z zapisaniem się na egzamin do momentu „aż się nauczę”. I niestety, bez „bata” w postaci realnego terminu ciągle odkładałam rozpoczęcie nauki, bo nie miałam wyznaczonego egzaminu. Z perspektywy czasu uważam, że gdybym się w lipcu zeszłego roku zapisała na przykład na styczeń tego roku, to tak podeszłabym do egzaminu. A „dzięki” odkładaniu miałam okazję zdawać egzamin na podstawie nowej uchwały ze stycznia 2019 r., co, jak wiadomo, wiązało się ze zwiększeniem puli pytań o ok. 30%.

Przed zapisaniem się na egzamin, a więc i przed otrzymaniem terminu oceń w miarę realnie swoje możliwości, biorąc pod uwagę:

  • stan swojej wiedzy,
  • sytuację w pracy (czy będziesz mógł wziąć urlop, czy będziesz miał wolne popołudnia, weekendy etc.),
  • sytuację domową/rodzinną – zrozumienie i wsparcie domowników czy rodziny to bardzo ważna sprawa w przygotowaniach,
  • nieprzewidziane sytuacje (np. choroby),
  • kryzysy, bo takie będą na pewno!

Niech to będą 3 miesiące, pół roku, 8, 10 miesięcy. Według mnie lepiej zapisać się na odległy termin, ale mieć już go w głowie i mieć świadomość, że z każdym dniem się do niego przybliżasz. Jeżeli jesteś osobą, na którą mobilizująco działa taka świadomość – nie zwlekaj, zapisz się jak najszybciej.

Konsekwencja w przygotowaniach do egzaminu na doradcę podatkowego

Ustal, sam i/lub z domownikami, czas, jaki poświęcisz na naukę. Ja na przykład wyznaczałam sobie liczbę pytań do nauki na dzień (liczba ta zależała od części materiału, którą chciałam opanować, bo wiadomo, że niektóre pytania są bardziej rozbudowane, a inne mniej). Wyznaczałam sobie jednak również czas, który poświęcałam – np. 3 godziny w dni powszednie (w dni wolne więcej). Czyli jeżeli uporałam się z wyznaczoną sobie liczbą pytań szybciej, nie było zmiłuj się, uczyłam się kolejnych. Zauważyłam pewną prawidłowość – początki były trudne, a materiał „wchodził do głowy” dosyć opornie, lecz w miarę upływu czasu nabrałam tempa. Niestety, jakieś 2–3 tygodnie przed egzaminem chyba nastąpiło zmęczenie materiału i znowu na przyswojenie informacji potrzebowałam sporo czasu. Weź to pod uwagę, planując przygotowania do egzaminu ustnego. I jeszcze jedno – ucz się konkretów z danego tematu. Nie ograniczaj się jednak do 3–4 zdań, bo w stresie może Ci się przypomnieć z tego tylko połowa – i może to być za mało. Powtórki materiału są niezbędne.

Czerp wiedzę z różnych źródeł

Zapewne, jak większość zdających, dysponujesz gotowymi opracowaniami, które naprawdę są megawsparciem. Ja jednak polecam rozpoczęcie nauki z konkretnego tematu od przeczytania ustawy i najważniejszych rozporządzeń wykonawczych. Pozwoli to na ogólne rozeznanie w temacie, poznanie 2 konstrukcji podatku etc. Jeżeli jakiś temat sprawia Ci wyjątkową trudność, poszukaj interpretacji, orzeczeń i wyjaśnień na stronach Ministerstwa Finansów lub też webcastów podatkowych, które są publikowane przez największe spółki doradztwa podatkowego. Wiele rzeczy naprawdę potrafią wyjaśnić w sposób bardzo przystępny. Fakt, to wymaga czasu, ale gdy zrozumiesz temat, to na egzaminie – nawet jeśli złapie Cię „czarna dziura” – łatwiej będzie Ci powiedzieć cokolwiek, niż gdy to wykujesz, nie rozumiejąc danej kwestii.

Powtórki matką nauki 😊

Musisz mieć opracowany system powtórek. Ja na przykład miałam przygotowane małe karteczki z pytaniami. Po tym, jak nauczyłam się danej partii materiału, karteczki lądowały w pudełku (później miałam „wersję turystyczną”, czyli woreczki). W ramach powtórki losowałam sobie po kilka pytań co parę dni. Muszę powiedzieć, że bardzo mi te powtórki pomogły poukładać wszystko w głowie. Gdy powtarzamy daną partię tematyczną, np. prawo międzynarodowe, to po paru pytaniach nabieramy pewnego rodzaju wprawy w wypowiedziach – słowa, wyrażenia i konstrukcje w obrębie jednego działu się powtarzają. Gdy jednak przychodzi nam odpowiadać na losowane pytania z kilku dziedzin, to robi się ciekawie. Przed samym egzaminem skupiłam się głównie na powtórkach – niekiedy miałam chwilę, aby powtórzyć jedno pytanie, czasami trzy, a czasami robiłam kilka sesji po dziesięć pytań. „Sesja powtórkowa”  (Jakość zdjęć niestety kiepska, bo robiona w trakcie nauki, ot tak, bez założenia, że będą gdziekolwiek wysyłane). Oczywiście moja wersja była dosyć analogowa i zapewne można wrzucić to w jakąś aplikację w telefonie.

 „Ściana płaczu” jako sposób na oporne odpowiedzi

Jeżeli pewne rzeczy ewidentnie nie wchodziły mi do głowy, robiłam z nich krótką notatkę i przyklejałam na ścianie (zwanej u mnie w domu „ścianą płaczu”). Dzięki temu, że mogłam na nią rzucić okiem praktycznie za każdym razem, gdy przechodziłam, te najtrudniejsze tematy się utrwaliły. Fragment mojej „ściany płaczu”.

 

 

Usłysz siebie

W miarę możliwości ucz się, powtarzaj na głos! Pomoże Ci to nabrać płynności w wypowiadaniu się. Ile ja się nagadałam do siebie… a raczej do wyimaginowanej komisji. A ciężkie tematy, które było mi supertrudno przyswoić, nagrywałam na telefon i w wolnym czasie, na przykład stojąc w korku, odsłuchiwałam, co również pomagało mi zapamiętać.

Towarzysz do nauki

Do egzaminu na doradcę podatkowego akurat uczyłam się sama. Jeżeli jednak masz możliwość, to nauka z kimś może znacznie ułatwić sprawę. Możecie stworzyć swego rodzaju grupę wsparcia! Pytać się nawzajem, wyjaśniać sobie trudne kwestie etc. Parę lat temu (przygotowując się do innego, podobnie trudnego egzaminu) praktycznie codziennie wieczorem przepytywałyśmy się z koleżanką przez Skype’a. Z perspektywy czasu wiem, że taka samotna nauka jest dużo trudniejsza. A przy dzisiejszej technologii można się uczyć wspólnie, mieszkając na dwóch różnych końcach Polski.

Pozwól sobie na kryzys

Dzień bez nauki? Dwa dni bez nauki? Jeżeli potrzebujesz, zrób sobie i trzy dni bez nauki. Mnie dopadła taka potrzeba po około 2 miesiącach uczenia się do egzaminu. Zrobiłam sobie więc parę dni luzu. I choć nie była to zaplanowana przerwa, tylko spontaniczna decyzja – kiedy pomyślałam, że nie dam rady, i już pakowałam materiały na makulaturę – to bardzo dużo mi ona dała. Lepiej po krótkiej przerwie przystąpić do nauki z odświeżonym, wypoczętym umysłem niż siedzieć „zmulonym” nad papierami, denerwować się, że nic nie wchodzi do głowy. To tylko strata czasu!

Życzę wszystkim powodzenia!

Gabrysia Haberny

 

P.S

W następną sobotę mały bonus od Pani Gabrysi – garść informacji o egzaminie ustnym.   🙂 
Wpadnijcie koniecznie, kliknijcie po odpowiedź na pytanie  Jak przetrwać dzień egzaminu ustnego na doradcę podatkowego?.

 

One comment

  1. Monika says:

    Fajne rady. Jedyna moja uwaga dotyczy tzw. kryzysów. Moim zdaniem w takich momentach należy nie odpuszczać i uczyć się chodź jednego pytania dziennie (tego najkrótszego, najłatwiejszego).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *